Za moich czasów… – współczesna walka z atopią

Zapewne każdy z nas słyszał z ust swojej babci lub dziadka opowieść rozpoczynającą się od słów „Za moich czasów…”. Miało to zazwyczaj na celu porównanie rzeczywistości kilkadziesiąt lat temu i tej obecnej. Chyba wszyscy zgodzą się ze stwierdzeniem, że kiedyś żyło się inaczej niż dziś. Czy lepiej? Nie nam to oceniać.

Atopia jako przykład schorzenia naszych czasów

Dawniej wszystko było inne. Od jedzenia, które w większości przygotowywane było samodzielnie w domu (i nie mam tu na myśli kanapek czy sałatek – własnoręcznie przygotowywano wszelkiego rodzaju wędliny, kiełbasy czy też wypiekano chleb), poprzez ubrana, których nie kupowano w popularnych sieciówkach, a szyto u krawców, aż po choroby. Schorzenia, które obecnie są już tylko złym wspomnieniem, niegdyś dosięgały całe rzesze ludzi. Dziś, kiedy cholera, odra czy też ospa prawdziwa zostały praktycznie wyeliminowane z powierzchni wielu kontynentów, inne schorzenia, nieznane dawniej zbierają swoje plewy. Przykładem jest chociażby atopia, czyli uwarunkowane genetycznie skłonności do nadmiernej odpowiedzi układu immunologicznego w kontakcie z niewielką dawką antygenu. Atopowe zapalenie skóry to choroba, o której nie słyszeli nasi dziadkowie, a duży procent obecnego społeczeństwa z nią walczy. Podobnie jest z wszelkiego rodzaju alergiami.

Schorzenia takie jak na przykład kontaktowe zapalenie skóry wywołane jest bardzo często dodawaniem coraz to nowych, chemicznych substancji do rzekomo łagodnych dla skóry kosmetyków czy detergentów. Rozwiązaniem tego typu problemu jest unikanie alergenów oraz stosowanie specjalnych ubrań, jak na przykład bielizna antyalergiczna.