tir

Transport żwiru na plac budowy ulicy

Niedawno w moim mieście nareszcie miała być wyremontowana jedna z głównych ulic. Nie przechodziła ona co prawda przez centrum miasta, ale była bardzo uczęszczana i bardzo zaniedbana.

Do transportu żwiru wykorzystuje się specjalne „łódki”

tirPełno w niej było dziur, chodnik wołał o pomstę do nieba, nie było także ścieżki rowerowej, o co od alt zbiegali mieszkańcy. Rowerzyści musieli jeździć ulicą, a jej pobocze było tak wąskie, że ciężko było przejechać samochodom, żeby ich nie zahaczyć. Nowy projekt zakładał wylanie nowego asfaltu, a także ułożenie kostki brukowej na połowie chodnika, a na drugiej połowie miała być ścieżka rowerowa pokryta żwirem i z żywicą, tak zwana terraway. Bardzo się ucieszyłam, bo co prawda mam samochód, ale w okresie letnim chętnie przesiadam się na rower, więc taka ścieżka będzie dla mnie dużym udogodnieniem. Uradował mnie transport ciężarowy gdańsk, bo to znaczyło, że niedługo zacznie się budowa. Powoli odgradzali ulicę, zdzierali starą nawierzchnię, zabierali stare płyty chodnikowe i przywozili nowe. Zobaczyłam także transport hds, którymi przywożony był sprzęt budowlany, bo był zbyt ciężki, by przewieźć go normalnym transportem. Robota szła im bardzo dobrze. W związku z zamknięciem jednego pasa tworzyły się straszne korki, ale najważniejsze, że potem miało być dobrze. Kiedy już skończyli z asfaltem zabrali się za chodnik i ścieżkę. Najpierw zamówili transport żwiru z Gdańska, który był potrzebny do wylania ścieżki rowerowej, a kiedy ją robili to zabrali się za układanie kostki brukowej i krawężników na chodniku. Kiedy już wszystko było gotowe, jezdnia otwarta, pasy namalowane, chodnik oznakowany to od razu było widać różnicę.

Jechało się dużo lepiej, na ulicy nie było rowerzystów spowalniających ruch, nikt nie wpadał w dziury, ani nie skręcił sobie kostki na starym chodniku. Wyglądało pięknie.