konferencje

Szukałam dobrej pracy i pojechałam na konferencje na Mazurach

Z wykształcenia byłam kucharką. Zawsze interesowały mnie potrawy. Bardzo lubiłam je przyrządzać dla innych ludzi. Pewnego dnia straciłam pracę i szukałam czegoś nowego. Moja poprzednio kawiarnia po prostu zbankrutowała i musiałam odejść.

Konferencje na Mazurach często się odbywają

konferencjeJednak mój stary szef polecił mi pewien hotel na mazurach. Mieszkałam w Mrągowie, dlatego nie miałam do niego daleko. Już wcześniej o nim słyszałam. Prowadził liczne konferencje na mazurach dla pracowników dużych korporacji. Był to bardzo nowoczesny budynek. Miał sporą restaurację. Okazało się, że odszedł ich stary szef kuchni. Zdecydowałam się złożyć swoje cv. Po rozmowie kwalifikacyjnej zaproszono mnie na dzień próbny. Tam poznałam opinie innych pracowników. Bardzo mi się tam spodobało. Również oni docenili moje doświadczenie i zaproponowali mi podpisanie umowy. Od razu się zgodziłam. Była to praca w której mogłam się rozwijać. Marzyłam o czymś takim. Dawała mi ona naprawdę wiele nowych możliwości. Czekałam także na łowców talentów. Restauracja miała w planach zdobycie dodatkowej gwiazdki. Ja miałam pomóc im w realizacji planów. Byłam zaskoczona. Rzadko kto potrafił mnie docenić. Umowa była bardzo dobra. Ja miałam elastyczny grafik. Mogłam brać sobie wolne kiedy chciałam. Również dostałam jako prezent darmowe wejście do hotelowego spa. Byłam tam tylko jeden raz. Nie podobało mi się to. Swoją kartę oddałam mamie. Ona uwielbiała tego typu rozrywki. Była bardzo zadowolona. Ja miałam naprawdę sporo pracy. Musiałam się trochę podszkolić. Źle wychodziły mi przegrzebki. Musiałam nad nimi poćwiczyć. Mazury były dla mnie wyjątkowo sprzyjającym miejscem do rozkwitu. Doskonale mi się tam pracowało.

Niestety wybuchł spory pożar w kuchni pewnego dnia. Musiała przyjechać straż pożarna. Trochę się przestraszyłam. Na szczęście nic nikomu się nie stało i mogłam szybko wrócić do gotowania.